Hermafrodyci – kontynuacja

Podczas lekcji o hermafrodytach często widzę, jak niektóre dzieci przełykają ślinę i wydają się bardzo czymś zatrwożone. Dziewczęta, u których nie pojawiła się jeszcze miesiączka i którym jeszcze nie zaczęły rosnąć piersi z niepokojem zadają pytania: „O, rety! A jeśli ja jestem hermafrodytą?” Zdarza się tak zwłaszcza wtedy, gdy większość koleżanek miała już pierwszy okres i widać u nich zarysowane piersi lub gdy nad górną wargą pojawia się lekki puszek. Niektórzy chłopcy też miewają lęki. Zwłaszcza gdy zauważą powiększenie piersi (podczas dojrzewania lekko nabrzmiałe piersi u chłopców są rzeczą normalną).

Uspokajam ich wtedy, że nie mają się czego obawiać. Po pierwsze, hermafrodytyzm jest naprawdę bardzo rzadki. Po drugie, jeśli rzeczywiście byliby hermafrodytami, dawno już by o tym wiedzieli. Zazwyczaj lekarz rozpoznaje to przy porodzie. W dzisiejszych czasach można wykonać operacje plastyczne, zmieniające narządy płciowe tak, że dziecko będzie rozwijać się jako normalny chłopiec lub normalna dziewczynka w zależności od tego, która płeć okaże się dla niego najwłaściwsza. Tak więc obecnie większość osób z przypadkiem hermafrodytyzmu wygląda zupełnie normalnie, choć ich narządy płciowe na ogół nie funkcjonują prawidłowo. Przechodzą one kurację hormonalną i przeważnie nie mogą mieć dzieci.

Raz w miesiącu, głęboko wewnątrz organizmu ko biety, jajnik rozpoczyna swoją powolną przemianę. Pęcherzyk na jego powierzchni zawiera jedno jedyne jajeczko, które właśnie w tym miesiącu, z jakichś tajemniczych przyczyn, zostało wybrane z tysięcy innych, by uwolniło się z uwięzi. Tysiące falujących rzęsek w lejkowatym ujściu jajowodu zwraca się wtedy w stronę jajnika, by przyjąć oczekiwanego gościa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *