Kobiety mają lżejszą i słabszą budowę ciała niż mężczyźni

Ciało ich zawiera procentowo mniej mięśni, a więcej tłuszczu, ich nogi są krótsze i mniej umięśnione, kości lżejsze i drobniejsze. Mniejsza też jest zarówno siła całkowita, jak i siła poszczególnych mięśni. Mają węższe ramiona i niżej położony środek ciężkości, co jest korzystne dla zachowania równowagi przy pchnięciu kulą, ale niekorzystne przy skokach. Ich przemiana materii jest niższa – stosunek mężczyz- na/kobieta wyraża się cyfrą 141/100. W porównaniu do wielkości ciała mają mniejsze serca i płuca.

Wiele organizacji nie dopuszcza zawodniczek do Igrzysk Olimpijskich, inne dopuszczają je tylko do niektórych konkurencji. USA popierają pływanie kobiet, ale w mniejszym stopniu konkurencje biegowe. To niepisane tabu nie dotyczy Murzynek amerykańskich, są one bezkonkurencyjne w biegach. Przeciw udziałowi kobiet w sporcie używano kiedyś wszystkich możliwych argumentów – że będą z przerosłymi mięśniami wyglądać jak mężczyźni, nie będą wychodzić za mąż, nie będą mogły rodzić dzieci, będą się wyczerpywać i umierać młodo. Władze olimpijskie, które są oczywiście innego zdania, wywołały ponowną falę tych argumentów, kiedy wprowadziły ponownie konkurencję biegu na 800 m dla kobiet. Wenus z Milo była, być może, greckim ideałem piękności kobiecej, ale – z rękami, czy bez – nie mogłaby Uczyć na sukcesy na bieżni. Sportsmenki nie są do niej podobne. Na niedawnym kongresie medycyny sportowej francuski delegat powiedział, że choć nierzadka jest przewaga cech męskich u zawodniczek, sport się do tego nie przyczynia. To raczej charakterystyczne kobiece cechy anatomiczne pozwalają kobiecie na wyróżnienie się w sporcie. Ona również, podobnie jak mężczyzna, musi posiadać odpowiedni kształt i wielkość, aby wygrywać.

Te wrodzone cechy zawodniczek niedawno zostały zakwestionowane. W czasie Europejskich Mistrzostw Lekkoatletycznych w Budapeszcie w r. 1966 zażądano od niektórych zawodniczek poddania się badaniom w celu stwierdzenia ich kobiecości. Choć nikt tego nie powiedział otwarcie, zażądano od nich wykazania się, że nie są mężczyznami ani hermafrodytami, to znaczy obojnakami, łączącymi w sobie cechy męskie i żeńskie (patrz rozdział o dziedziczności). Nie każdy człowiek jest zdecydowanie mężczyzną lub kobietą i niektóre przypadki obojnaków łączą w sobie płeć teoretycznie żeńską z wielu cechami męskimi. Jeśli cechy te pomagają w pokonaniu mniej męskich kobiet, to zawodniczki takie posiadają nienaturalną przewagę i badania w Budapeszcie miały na celu wykluczenie zależnej od obojnactwa nierówności. Znamienne jest, że niektóre zawodniczki wolały wycofać się z zawodów, niż poddać się badaniom i pytaniom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *