Ludzie zawsze będą umierali

W Walii nie było ani jednego zgonu na błonicę, zaledwie 73 na odrę, ani jednego na wąglik, 17 na czerwonkę, 4 na porażenie dziecięce, ani jednego na ospę, 44 na krztusiec, 2 484 na gruźlicę (z tego tylko 41 osób miało mniej niż 25 lat, zaś ogólna liczba spadła w ciągu następnych dwu lat przeciętnie do 049, ani jednego na cholerę, ani jednego na dżumę. Wszystkie zgony z powodu tej przerażającej kolekcji chorób razem wzięte nie osiągają aktualnej liczby osób ginących w wypadkach drogowych, liczba śmiertelnych ofiar silnika spalinowego wynosi 7 000 rocznie, czyli 1,3% wszystkich zgonów. Niemniej, ponieważ musimy umrzeć z jakiegoś powodu, opanowanie dawnych chorób otwiera po prostu możliwości dla nowych, a kiedy w przyszłości medycyna zatriumfuje nad obecnym fatalnym zbiorem, znajdzie się zawsze – według sformułowania dra Comforta – następna warstwa cebuli.

Jest wszakże jeden sygnał postępu. Chociaż zawsze będziemy umierali, lekarze będą w przyszłości umieli coraz dokładniej rozpoznawać coraz większą ilość atakujących nas chorób. W przeszłości pełnej zimnie i miazmatów lekarze nierzadko nie potrafili poprawnie opisać choroby, nie mówiąc o leczeniu, nawet obecnie 1,3% ludności Wielkiej Brytanii umiera „z nieznanych przyczyn”. Liczby te z pewnością będą się zmniejszać, w wielu innych częściach świata jak Grecja (18%), Jugosławia (25,1%), Cejlon (22,4%) i Salwador (28,3%) są one wyraźnie większe. Dane dla Afryki Południowej odzwierciedlają rozłam w tym kraju: podczas gdy przyczyna zgonu jest nieznana u 4,8% białych, to u czarnoskórych mieszkańców miast 21%, a jeszcze w większym procencie u wiejskiej ludności Bantu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *