„Matczyne wrażenia”

W przeszłości wszystko było proste, wady wrodzone były skutkiem „wadliwej plazmy zarodkowej”. Ta prostota znikła, ustąpiła miejsca oszałamiającej kolekcji zniekształceń i podejrzanych czynników, i podniecającej świadomości, że na ten przedmiot padły nareszcie pierwsze promienie światła. „Jutrzenka” ta jest niestety prawie całkowicie zasługą promieniowania jonizującego, różyczki i talidomidu,

„Matczyne wrażenia”. Znane są niezwykłe przykłady, czy też zbięgi okoliczności, związane ze zjawiskiem określonym jako „wydarzenia z życia matki, odbijające się w sposób widoczny na płodzie”. Przyszła matka przycina sobie rękę w składanym leżaku i… hokus pokus – dziecko przychodzi na świat bez tej właśnie rączki. Zbieg okoliczności, czy związek przyczynowy? Korespondent pisma Journal ol the Tennessee Medical Association doniósł w r. 1910, że „Pani X lat 23 będąca w drugim miesiącu ciąży bardzo przeraziła się pewnego dnia, kiedy jej dwuletni synek odciął sobie lewy kciuk tak, że zwisał on zaledwie na strzępku skóry. Nie było w pobliżu nikogo do pomocy, a więc opatrzyła ranę najlepiej, jak umiała. Rozmyślała później stale o tym wypadku i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu we właściwym terminie urodziła chłopca, u którego lewy kciuk połączony był z dłonią cienkim pasmem skóry”. Ze względu na podobieństwo pomiędzy urazem a defektem – taki wypadek nazywa się impresją fotograficzną. Naukowcy zajmujący się podobnymi zagadnieniami skłonni są zgodzić się, że niektóre wydarzenia wpływające na umysł łub ciało matki mogą mieć skutki dla płodu, ale prawie wszystkie matki narażone są na różnego charakteru urazy w czasie ciąży i mimo to rodzą zdrowe normalne dzieci. Wystąpienie u dziecka wady przypominającej uraz przebyty przez matkę uważa się dzisiaj za wykluczone: zbieg okoliczności jest zawsze możliwy i fotograficzna teoria matczynych wrażeń jest obecnie nie do utrzymania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *