Nagły zgon dziecka

Nagły zgon dziecka nie jest wyłącznie atrybutem krajów biednych, równie nagła może być tak zwana „śmierć w łóżeczku” w krajach bogatych. Tych zupełnie nieoczekiwanych i zazwyczaj nie do wytłumaczenia zgonów zdarza się w USA 10 000 do 20 000 rocznie, według niektórych patologów7 jest ich do 30 000, gdyż władze sądowe unikają przypisywania zgonu nieznanym przyczynom i w tych wypadkach przypisują śmierć nieokreślonemu wirusowi. Oszacowania brytyjskie są nieco skromniejsze, choć i tak niezbyt niskie, według niektórych, tego rodzaju zgony zdarzają się 14 razy na 10 000 dzieci, w jednym z miast (Hartlepool) zgłoszono 35 na 10 000, Jeśli się nawet tę niższą liczbę przyjmie za prawdziwą, to mamy co roku tylko w Anglii i Walii 1 100 dzieci zmarłych nagłe i w dziwny sposób.

Kiedy się je kładzie wieczorem do łóżeczka, dzieci te są zdrowe lub mają jakieś objawy na pozór zupełnie bez znaczenia, a po kilku godzinach są już umierające lub nieżywe. W mieście Hartlepool w ostatnich latach ginęło co roku 20 do 30 dzieci w wieku od 2 tygodni do 2 lat. Połowa z nich umiera w domu dość nagle, a spośród tych nagłych zgonów w domu, około 80% trzeba zakwalifikować jako „śmierć w łóżeczku”, pozostałe 20°/o – to całkowicie wytłumaczalne zgony z powodu wypadków lub chorób. W owych 80°/o przypadków zakwalifikowanych jako „śmierć w łóżeczku” u ogromnej większości nie można znaleźć przyczyny śmierci, nawet podczas najbardziej szczegółowej sekcji zwłok. Takie zgony występują najczęściej między drugim a czwartym miesiącem życia, zwykle zimą w nocy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *