Różyczka – kontynuacja

Na szczęście w dwadzieścia jeden lat po słynnym doniesieniu australijskim, w 1962 r., wyhodowano w laboratorium wirusa różyczki, zaś w trzy lata później opracowano w Stanach Zjednoczonych łatwą do wykonania w jednym dniu próbą, dającą możliwość potwierdzenia i dokładnego rozpoznania tej choroby. Osiągnięcie to upraszcza aspekty etyczne: czy można zezwalać lub zachęcać do usunięcia prawdopodobnie zniekształconego dziecka – kobietę, która z pewnością przeszła różyczkę w czasie pierwszych czterech tygodni ciąży? Czy może należałoby zarażać różyczką młode dziewczęta, aby wywołać u nich odporność? Na razie nie ma jeszcze w użyciu szczepionki, ale naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia w USA donieśli w połowie 1966 r. o sporządzeniu skutecznej szczepionki przeciw różyczce, a z początkiem 1967 r, przynajmniej cztery rodzaje takich szczepionek poddano ograniczonym próbom na człowieku.

Jakby dla uprzytomnienia trudności w 1964 r. wybuchła nagle ogromna epidemia w Stanach Zjednoczonych, która objęła prawie dwa miliony ludzi, włączając w to dziesiątki tysięcy kobiet w ciąży. Jakkolwiek wszystkie dzieci, których matki dotknięte były epidemią, urodziły się w tym samym roku lub w następnym, upłynąć musi jeszcze nieco czasu, zanim zostaną poznane w całości jej skutki. Według wstępnych obliczeń spowodowała ona co najmniej 20 000 urodzeń nieżywych, poronień i wad wrodzonych. Całkowitą głuchotę można u dziecka wykryć bardzo łatwo, wykrycie częściowej głuchoty jest znacznie trudniejsze i wymaga znacznie więcej czasu, ale już obecnie ocenia się, że połowa dzieci, których matki przeszły różyczkę, dotknięta jest przynajmniej częściową utratą słuchu. To nieszczęście z przyczyn naturalnych można zestawić z wyprodukowaną przez przemysł farmaceutyczny tragedią talidomidową.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *