Śmierć

Znowu mamy do czynienia z paradoksem. Każdy wie, że umrze, lecz lekarze nie wierzą, iż większość ludzi zdaje sobie sprawę z tego faktu w momencie, kiedy umiera. Podobnie: im skuteczniej ludzkość potrafi walczyć ze śmiercią i przedłużać życie, tym trudniej jest stwierdzić definitywnie, kiedy nastąpiła śmierć.

Przez całe stulecie nie było z tym problemu, śmierć była równoznaczna z ustaniem ruchów, zatrzymaniem oddychania, z niemożnością wykrycia akcji serca w ciągu dwu lub trzech minut. Od niepamiętnych czasów posługiwano się szklanką

William Joyce był Irlandczykiem na usługach radiowej propagandy hitlerowskiej w czasie II wojny światowej – przyp. tłum. wody ustawianą na klatce piersiowej, lusterkiem lub piórkiem trzymanym przy ustach. Dzisiaj nie jest to już takie proste. Znane są na przykład obecnie różne postaci zawieszenia procesów życiowych w następstwie porażenia prądem elektrycznym, utonięcia czy działania lekarstw. Objawy .życia mogą być nieobecne, a później mogą się pojawić na powrót. Niejeden raz przedsiębiorca pogrzebowy musiał uznać, że za wcześnie przysłał rachunek.

W zestawieniu z dzisiejszymi trudnościami ustalenia zgonu, dawna prostota nasuwa wątpliwości. Oddychanie i krążenie krwi można utrzymywać mechanicznie, jak to się często robi w czasie operacji, ale czymś całkiem innym jest utrzymywanie przy życiu istot bez życia, dla których nie ma nadziei i które stanowią tylko techniczne przedłużenia procesów biologicznych. Według słów pewnego neurochirurga amerykańskiego „podtrzymuje się wygląd życia na obliczu śmierci”. Na to inny neurolog zapytał: „Ale kiedy wyciąga pan wtyczkę, aby to kosztowne urządzenie do podtrzymywania życia udostępnić komuś, kto mógłby żyć?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *